wtorek, 5 maja 2026

Eureka

Z okazji urodzin Onet zrobił mi prezent. Zmienił zasady pracy z pocztą, konkretnie wyłączył serwer POP3. A ja tak właśnie miałem skonfigurowane konto na kliencie...

Tyle tego złego. Z fajnych rzeczy złośliwcy zrobili mi coś takiego:

 potem pojechaliśmy do Archimedesa. 

Jak powszechnie wiadomo pochodził on z Syrakuz i dołożył wszelkich starań aby zakres prześladowania młodzieży szkolnej był jak największy. Od liczby

zaczynając, przez dźwignię,

pływanie ciał (zwane dla ułatwienia prawem Archimedesa)

spiralę (Archimedesa)

śrubę (Archimedesa)

przekładnię zębatą 

i kilka innych

A na zwierciadłach skupiających do podpalania rzymskich okrętów kończąc.

Co do miasteczka, to ma fajne uliczki z mniej lub bardziej kolorowymi domkami.





Szczęśliwie nie zabronili tu wieszania prania nad ulicą. Bo takie włoskie miasto bez prania jest moim zdaniem nieważne.

Oczywiście mają masę ruin. Z tego większość interesująca tylko dla archeologów. Ze Świątyni Apollina coś tam zostało i można sobie wyobrazić, że spora była.


Całkiem fajna fontanna Artemidy lub po grecku Diany. Diana ratuję jakąś nimfę przed jakimś pomniejszym bogiem. 



Katedra tym razem dała się sfotografować. Pochodzi z VII wieku, potem oczywiście ją wielokrotnie przebudowywali i odbudowywali. 



Katedra jest momentami dość surowa


Momentami barokowa

Najciekawsze jak dla mnie jest to, że zbudowali ją na bazie świątyni Ateny z V w pne i kolumny tej świątyni zachowały się w jej wnętrzu.


W katedrze jest kaplica cmentarna. 

W ścianach i podłodze pochowano kilku biskupów i możnych tego świata.

Nie wgłębiałem się, ale być może te doczesne szczątki już mają status relikwii.


Podobno po płytach należy chodzić, bo dla pochowanego miało to być aktem pokory i nieustannej prośby o modlitwę, a u chodzących miało wywołać refleksje nad własną śmiertelnością (memento mori)

A na dobranoc pora na trzy panie z XVI wieku: Santa Catarina d'Alessandria, Madonna col Bambino i Santa Lucia. Kto wie dlaczego Kaśka przydepnęła tą głowę? 

Na tym samym placu mamy jeszcze opactwo św. Łucji, kilka pałaców i masę ludzi.

Najstarszym kościołem w Syrakuzach jest kościół św. Piotra Apostoła z V wieku. Tradycyjnie zbudowany na bazie czegoś starszego (z I w) i lekko dewastowany przez trzęsienia ziemi.

Spore wrażenie zrobił na mnie ten domek. Może nie domek ile wystrój balkonu.


Jeszcze lunch w Ostrygowni. Tak tłumaczę nazwę. Wszystko jest czerwone przez te parasole. 

Nasze jedzenie przed,

w trakcie

i po przygotowaniu.

Opuszczamy wyspę Ortygia i przemieszczamy się do starożytnej Grecji i Rzymu - park archeologiczny Neapolis. Z jednej strony Grecja z drugiej Rzym.

Był to teren kamieniołomu z którego zbudowano Syrakuzy. 



Jednym z ciekawszych obiektów jest Ucho Dionozosa - grota o niesamowitej akustyce.

Na nieszczęście 1/3 terenu jest zamknięta. Zamykanie następuje stopniowo od kilkudziesięciu lat i nie widać końca zamykania. 




Otwarty jest natomiast teatr grecki. Otwarty i używany. W tym roku będą wystawiali Antygonę. 

Dostępny jest też fragment nekropolii na obrzeżach teatru.



A to nie jest źródełko tylko ujście akweduktu. Akwedukt zasilał w wodę pobliska rzymską arenę. 

Pora na Rzym. Rzym niestety w 2/3 był zamknięty. Wszystko przez tych panów:

Dostali łyżeczki do herbaty, sitko i zadanie przekopania ziemi dookoła największego na świecie rzymskiego ołtarza.

Szczęśliwie, przy arenie jeszcze nie kopią.



PS.
Leszek prawdopodobnie nauczył się wreszcie poprawnie* prowadzić samochód. Na własne oczy widziałem jak prawidłowo wykonał zakręt w lewo (o zakrętach w lewo było wcześniej). Przestali też na niego trąbić. Ciekawe co będzie jak wrócimy do kraju.

*mówimy o poprawności włoskiej w odmianie sycylijskiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz