sobota, 22 listopada 2025

Krajobraz jaki jest każdy widzi

 Pierwszy dzień zwiedzania. Mają być fajne widoki. Tylko, że jesteśmy na Azorach. Do najbliższego lądu stałego około 1400 km. A w oceanie jest dużo wody. Ciepłej wody. Woda paruje. Powstają chmury. Wiatr je przesuwa. Znajdują Azory. Zawisają nieruchomo, bo zahaczyły o jakiś pagórek.

Pagórkiem tym była pozostałość po wulkanie, który otaczał Lagoa do Fogo – całkiem ładne jeziorko, do którego jechaliśmy. Na miejscu oczom naszym ukazał się las… A nie to inny film. W naszym filmie było coś takiego: 

Nie ukrywam, że takie coś to mam też koło domu podczas mgły. Serio takie widoki moja okolica oferuję gratis 😁. Nie pozostało nam nic innego jak pojechać dalej, a właściwie niżej, gdzie ku naszej radości pojawiło się jeziorko. Nie był to wprawdzie widok do National Geographic, ale zawsze lepszy niż 10 min wcześniej. 😊

A jeszcze niżej było już zupełnie dobrze.

Miejsce się nazywa Lagoa do Fogo i jest kalderą wulkanu, który dla odmiany nazywa się Fogo.

 

Co do okoliczności przyrody, to pomimo nieco niesprzyjających warunków, są oczywiście przepiękne. Np. szczęśliwe krówki (chodzą luzem i myślą, że są tu tylko z powodu mleka), 

czy drugi brzeg wyspy.

Podziwianie okoliczności przyrody mamy zaplanowane na pojutrze.
Człowiek raz do roku powinien się wykąpać. Poszliśmy na kąpiel do parku jurajskiego czyli miejsca o nazwie Caldeira Velha.



Kąpielisko numer 1 było tu:


 A do tego wlewała się woda o temperaturze 60 °C


Nieprawdą jest, jakoby paprocie nie kwitły.


W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Ribeira Grande




Pora na lunch. Padło na tawernę. Konkretnie Taberna Açor. W naszym przekładzie knajpa Azora.





Ato po prawej, na dziobie, to moje.
Krewetki z kalmarami.


Po lunchu się odpoczywa. Ciąg dalszy nastąpi.



PS.
Załatwiliśmy ustawkę Gwiazda Bydgoszcz – Unia Michała. Jak wrócimy do kraju, to spróbujemy załatwić patronat honorowy z Batyrem.

Serio, serio. Pijemy piwo w oficjalnym barze klubu Uniao Micaelense. Trzecia liga portugalska. Czujemy się jak u siebie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz