Giuseppe powiedział nam na której stacji pociągu podmiejskiego wysiąść w Palermo, aby zrobić z buta jednodniową pigułkę ze stolicy. To pojechaliśmy na Palermo Palazzo Reale-Orleans. I faktycznie wszędzie było blisko.
Historia Palermo jest bogata. Mają też epizod arabski. Od 827 do 1091 istniało silne i bogate państwo o nazwie Emirat Sycylii. Pozostałości są do dziś. Jedna z nich to kościoły w styl arabsko-normandzki. A klasyczny przykład to Kościół San Giovanni degli Eremiti.
Wcześniej kościół należał do św. Jerzego (tego co brutalnie męczy smoczki).
Jak już się każdy zorientował, kościół ten posiada wieżę na którą wiedzie prosta droga krętymi schodami. Gdy się tam wlezie, to jak wiadomo z wcześniejszych odcinków lepiej widać.
jak i w środku,
gdzie mamy tradycyjnie Jezusa, ale nie tak jak jesteśmy przyzwyczajeni, na krzyżu, tylko złożonego do grobu
i zmartwychwstałego. Zmartwychwstały jest na ołtarzu głównym.
Ostatnią ciekawostką jest Św. Rozalia - patronka Palermo. W kościele mamy ją w grocie, w której wiodła pustelnicze życie. Swoja drogą ciekawa wizualizacja. Leżymy sobie w ciepełku z książką do poduszki...
Ale mamy ją też poza kościołem na całkiem sporym muralu.
Kawałek dalej jest Pałac Normanów. Całkiem spora budowla i pewnie dlatego jej nie sfotografowałem. To znaczy jest kawałek i krużganki.
Stanie można sobie było umilić oglądaniem mozaiki. Całkiem sporej i całkiem odpornej na fotografowanie. No bo jak się robi obrazek na ścianie długi na kilkanaście metrów i co chwila stawia kolumnę, to chyba specjalnie, żeby nie fotografowali. Mozaiki są wprawdzie z XII wieku, ale nie zmienia to faktu, że się nie dało i prawdopodobnie zrobili to specjalnie.
To teraz wyjaśniam za czym kolejka ta stoi. Otóż stoi sobie aby pooglądać inne mozaiki:
Kilka rzeczy już podczas wycieczek widziałem i niestety już nie wszystko robi na mnie wrażenie. Ta mozaika zrobiła. Z drugiej strony wygląda mnie więcej tak:
Przy tej okazji zahaczyliśmy o rzeźbiony sufit.
A tu jedna rozetka. Niestety słabo widać, że to nie jest płaskie.
Na deser dorzucę jeszcze kilku świętych na filarach.
Wbrew pozorom to nie koniec Pałacu Normanów. Przelecimy teraz szybciutko przez kilka pomieszczeń. Sala dei Vicerè czyli sala wicekrólów i innych namiestników z czasów panowania Burbonów. Wicekrólów nie ma. Są tylko obrazki i żyrandol. Piszą, że tych namiestników jest 21 (nie liczyłem). Chciałbym też zwrócić uwagę na tego przy drzwiach. Na każdym zdjęciu chowa się za żyrandolem.
Sala Gregoretti - obecnie czytelnia parlamentu Sycylii. Sala jaka jest każdy widzi, fajny jest fresk Alegoria Wiosny na suficie. Malowidło relatywnie nowe - włoska secesja.
Sala Pompejańska. Należała do apartamentów królowej. Jak chciałem zrobić żyrandol, to mi wycieczka wlazła.
Sala Chińska. Aby nikt nie miał wątpliwości miała chińskie scenki na ścianach i chińskie teksty nad drzwiami.
Chińskie tace z obrazkami
A bardziej szczegółowo to tak, że jako pierwszy obrazek pokazuję "okładkę", a jako drugi "podkładkę".
Komnata Króla Ruggiera. Ktoś czuje niedosyt w dziedzinie "mozaika z XIII wieku"? Tak myślałem, że każdy.
I jeszcze rzut oka w górę
Mozaiki zawsze mnie fascynowały. No bo sobie wyobraźmy puzzla metr na metr i jakieś 10 000 kawałków. Kolor głównie złoty. Horror układankowy się nam robi. To teraz sobie powiększamy wszystko do 100 m², dostajemy kilka worków kwadracików w różnych odcieniach wszystkich kolorów i jedziemy z wzorkiem na ścianie. Moja wyobraźnia idzie w kierunku:
- Giuseppe podaj kawałek 7x9 (mm) 97% złoty 3% błękit liguryjski...
A pod koniec zmiany przychodzi jakiś Bontarontati i mówi:
- Panowie, ale ten cień w fałdach szaty Świętego Piotra, to się kupy nie trzyma. No po pierwsze słońce wtedy świeciło prawie w zenicie, a po drugie to płótno zgrzebne było i nie przeświecało. Do poprawki. I przy okazji więcej różu Matce Boskiej dajcie na policzkach...
A, że akcja dzieje się dawno temu w Italii, to pan używa łaciny. Sami sobie możecie przetłumaczyć.
Na terenie pałacu spotkaliśmy sporo całkiem fajnych szafek.
Scenki rodzajowe były przeróżne.
i wazoniki. Wazoniki mi się podobały i tylko dlatego są. Poza tym wazonikowi łatwo zrobić zdjęcie - nie rusza się, nie robi dziwnych min i nie marudzi, że ma światło w oczy.
W ten sposób dotarliśmy do końca Pałacu Normanów i możemy iść dalej na miasto, czego i wam życzę.





















































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz