Laos



Laos

Za górami, za lasami... 01.01.2024-17.01.2024



01.01.2024 Vientiane
W trakcie montażu





02.01.2024 Buddha Park
Jak ktoś woli może być też Wat Xieng Khuan. Czyli po naszemu Miasto Duchów. Park jest połozony 25 km od Vientiane, nad Mekongiem. (Za chwilę dojdę do wniosku, że jak coś nie jest nad Mekongiem, to nie leży w Laosie). Obiekt powstał w 1958 roku. Stworzył go mnich-szaman Bunleua Sulilat. W parku mamy około 200 rzeźb łączących buddyzm i hinduizm... 

02.01.2024 Złota Stupa
Złota Stupa od jakiegoś czasu jest symbolem Laosu. Jest nawet w godle. Zdecydowanie fajniejsza niż tradycyjny sierp i młot z dodatkami, ale do narzędzi pracy jeszcze wrócę. Sam czubek jest ze złota - 9 kg jakby ktoś chciał skubnąć. Resztę malują co 5 lat. I pewnie stupa zrobiłaby na nas duże wrażenie, ale niestety byliśmy w Mjanmie. Stupa jest otoczona murkiem, bo tak naprawdę to świątynia. Zbudowana w połowie XVI wieku...

03.01.2024 Vat Phou
Przenosimy się na południe - lecimy do Pakse. Nasz lot, to ten 4 od dołu 😁 Testujemy Lao Airlines. Lot trwał około godziny. Dostaliśmy bułkę zwaną burgerem, wodę mineralną i do wyboru kawę lub herbatę. Naszym przewodnikiem po południowym Laosie jest Sot. Plany na dzisiaj to jedna wielka ruina czyli świątynia z okresu przed Angkorem...

Dzisiaj w planach kawa i trzy wodospady. Numer jeden - Tad Champee. Malutki - 35 m, albo cos koło tego. Ale za to na podejściu spotkaliśmy: Grzybki. Gromadzą wodę w śmiesznym kapeluszu. Nie wiemy co się widzi po zjedzeniu i jak długo. Termity w formie kopca. Nie było jeżozwierza, żeby pokazał nam jak się je wyjada. Dzikiego storczyka. Niesamowicie fajnie porośnięte drzewa i gałęzie. Kolejny, to Tad Fane. Najwyższy w Laosie - 120 m... 

05.01.2024 Pora na kawę
Już drugi  dzień jesteśmy na Bolaven Plateau. Jest to wyżyna od 1100 do 1300 m npm. Porasta ją kawa, tapioka, herbata i masa innej roślinności w znacznej części jadalnej. Jesteśmy na tyle wysoko, że w nocy temperatura spada do 17-18 stopni. I to powoduje, że region ten jest doskonały do uprawy kawy. To duże to akacje, to małe to właśnie krzaczki kawy. Konkretnie to arabica. Ten gatunek lubi mniej słońca, stąd akacje... 

05.01.2024 Jeep safari
Tak naprawdę to nie był Jeep tylko jakiś chiński wynalazek. Podobno z 1945. Ale mi coś za bardzo UAZa z lat 70 przypomina. Charakteryzuje się prostotą obsługi i wysoką dzielnością na drogach wszelkiego rodzaju. O laotańskich samochodach jeszcze będzie. Na Bolaven Plateau jest sporo wody. A, że jest też niezbyt równo, to powstają wodospady i wodospadziki. Nad ten pojechaliśmy w celu popływania przy wodospadzie. Da się, ale woda jest zimna. Co do wodospadzika. Tad Moun, to okazał się całkiem fajny... 
Tę markę samochodów widziałem tylko w tym rejonie (Bolevan Plateau). Niektóre na tym, co robiło za maskę silnika miały napisane Kao Lao. Część z dopiskiem „Super”. Podobnie jak wszystkie luksusowe marki robi się je na zamówienie i każdy element jest indywidualnie dopasowywany i dopieszczany – widziałem jak maskę silnika wymierzali i oznaczali jak dociąć (ten człowiek po lewej na dole). Jednocześnie na linii produkcyjnej znajdują się dwa pojazdy...

06.01.2024 4000 wysp
Dotarliśmy w miejsce o nazwie 4000 wysp. Zatrzymaliśmy się na wyspie Don Khone. 4000 wysp jest to miejsce gdzie na Mekongu utworzył się archipelag. Pomiędzy większymi wyspami znajdują się wodospady, a dalej to już jest tylko Kambodża...

07.01.2024 Świątynie
Trwa wydobywania z mroku zapomnienia





08.01.2024 Vientiane II
Zbieranie materiałów trwa w najlepsze





09.01.2024 Na straganie
Na straganie, w dzień targowy takie toczą się rozmowy...
Zjeść można wszystko oprócz kamieni. Czy jakoś tak tu się mówi. I tak jest. W krótkim odstępie czasu odwiedziliśmy dwa targowiska. Najpierw w Pakse, ponad 100 tys. mieszkańców, stolica prowincji Champasak, teraz w Phonsavan...

10.01.2024 Dzban
Trzeba oddać mieszkańcom tych terenów, że wymyślili całkiem fajną zabawę. Ciągnęli kilkanaście kilometrów po pagórkach kilkutonowe bloki skalne i przerabiali na całkiem spore dzbanuszki. I na dodatek nie zostawili nigdzie informacji, po co to robią. Ten krater, to lej po bombie. Ten teren był miejscem zaciętych walk...

11.01.2024 Nowy Rok
Okazało się, że Nowy Rok zdarza się częściej niż raz w roku. Dotarliśmy na tereny zamieszkiwane przez lud Hmong. Konkretnie przez Czarnych Hmong i oni mają nowy rok teraz. A co za tym idzie przez tydzień robią imprezki noworoczne. A skoro impreza, to trzeba się odpowiednio ubrać. I oczywiście stroje dotyczą wszystkich, nie tylko dzieci. Impreza noworoczna to takie połączenie festynu dożynkowego (skończyli żniwa ryżowe i wódka przefermentowała) z masowymi zaręczynami...

12.01.2024 3 razy Budda
Czy ktoś mi potrafi wytłumaczyć dlaczego wszystkie obiekty do sfotografowania ustawiają się tak, żeby było pod światło? Trzech kolejnych Buddów mi to zrobiło. Numer jeden - Pakse - Wat Phousalao. Przy okazji punkt widokowy na miasto. Miejsce, w którym składa się wota dziękczynne i mające przynieść szczęście. W przypadku buddyzmu jest to najczęściej posąg Buddy. Ale może być też coś innego. I jeszcze świątynka...

13.01.2024 Nong Khiaw
Robi się.





14.01.2024 Mekong
Materiał spływa powoli.




Słoń jaki jest każdy widzi, chyba, że nie był w ZOO albo w Laosie. Aby zachować poprawność polityczną, muszę jeszcze dodać, że na drugim zdjęciu jest słonica. Byliśmy W Manifa Elephant Camp. Mają tam kilka słoni - naliczyłem 5, ale inne mogły sobie gdzieś pójść. Zwierzątka generalnie łażą po terenie obozu i zżerają sobie roślinność...

15.01.2024 Luang Prabang
Jakoś mi nie idzie.





16.01.2024 Bez Wat ani rusz
Luang Prabang to miasto królewskie. A przynajmniej tu mieszkał ostatni król (do 1975). Od 1995 cała starówka, a ściślej historyczna część miasta jest na liście UNESCO. Jest tu 35 świątyń. Znajduje się tu też najważniejszy posąg Buddy (Szmaragdowego ukradli do Bangkoku). Oczywiście tam gdzie ten najważniejszy nie wolno fotografować. Za dnia też ładnie tylko wystąpiły dwa tradycyjne problemy. Słońce i ludzie...

16.01.2024 Kuang Si
Bez wodospadu ani rusz. Podobnie jak beż świątyni i Mekongu. Wodospady Khone Phapheng i Liphi były piękne swą wielkością. Ten jest zwyczajnie bajkowy. Człowiek szedł i się zwyczajnie gapił na wodę. A na końcu było takie cudo. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że ma toto 62 m wzrostu i można się w nim kąpać. Nie tutaj, ale miejsc jak było widać jest sporo...


Nie będę doklejał, do poprzedniego wpisu o straganach, bo się zupełnie pogubię. Tym razem morning market w Luang Prabang. Najmniejszy ze wszystkich, ale też fajne rzeczy na nim były. Jesteśmy nad Mekongiem czyli tradycyjnie ryby. Jak ktoś nie chciał całej ryby, to mógł sobie wybrać kawałek, np głowę albo coś ze środka. Filety, też były. Oczywiście na rynku dominują przyprawy czyli rośliny, które dodajemy do potraw. Tak, to wyżej to drewno...

17.01.2024 Sai Bat
Idzie, ale strasznie powoli.





17.01.2024 Ramayana
Poszliśmy do teatru. A co, kto bogatemu zabroni. O proszę, tu można przeczytać. Grali to co zawsze czyli laotańską wersje Ramayany. A co do samego teatru jest to Royal Ballet Theatre. Okazało się, że był to ostatni tydzień ich pobytu w Luang Prabang, gdyż wyjeżdżali do Indii...


Bo tak w ogóle, to strona dopiero powoli zbiera się w całość


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz