Przerzucamy się do Katanii, żeby być bliżej Etny. Podczas wyjazdu z Agrigento zauważyłem kilka kolejnych drobiazgów związanych z prowadzeniem pojazdów.
Zakręt w prawo robimy tak: jedziemy jak najbliżej prawego krawężnika i przyspieszamy w połowie zakrętu. Jeżeli ktoś stoi 1,5 m od krawężnika (nasz samochód), to znaczy że można go wyprzedzić po prawej stronie. Zakręt w lewo: ustawiamy się tak żeby linia oddzielająca pas do skrętu w lewo i pas do jazdy w przeciwna stronę była pomiędzy kołami (w Mercedesie łatwo wycelować) i staramy się aby samochody jadące z przeciwnej strony były po naszej lewej. Jeżeli nie ma osobnego pasa do skrętu w lewo, to musimy go sobie wyobrazić - kultura jazdy wymaga aby ci, którzy nie skręcają mogli jechać prosto bez zatrzymania się.
Dojechaliśmy. Z jednej strony w tle Etna,
Na Katanie potrzeba pewnie ze dwa dni, a nie jedno popołudnie. Ale co tam. Mieszkaliśmy przy Etnowej (Via Etnea) i do centrum było prosto jak strzelił. Po drodze park Belliniego,
Fajny balkonik, a właściwie to roślinki.
Basilica della Collegiata i fontanna ze słoniem. Podobno kiedyś na Sycylii żyły jakieś małe słonie. Ten ma na imię Liotru.
No to jeszcze po prawej Katedra Św. Agaty
i opactwo Św. Agaty. Agaty jest dużo, gdyż to patronka Sycylii. Dodatkowo pochowana w Katanii, a konkretnie, to jej relikwie znajdują się w Katedrze.
To można wchodzić. Trzeba przyznać, że rzeźbione drzwi do katedry robią wrażenie.
Natomiast sama katedra, jak na kościół barokowy jest, z mojego punktu widzenia, bardzo surowa. W każdym razie nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia.
Mamy też błogosławionego kardynała Giuseppe Benedetto Dusmeta. Kardynał jest związany z jednym z cudów Chusty Świętej Agaty. Streszczając historię. W 1886 wybuchła Etna. Kardynał nakazał zanieś w procesji chustę na zbocze Etny. Pomodlili się przez kilka dni i lawa się zatrzymała. (Jestem taki mądry, bo tam wszędzie są karteczki z opisami. Robi się zdjęcie i człowiek normalnie staje się wszechwiedzącym 😁)
Ołtarz z kardynałem pochodzi z 1961 i tu mam podstawy przypuszczać, że ma jakiś związek ze mną, skoro ma tyle samo lat co ja.
Te podziemia to termy z IV-V wieku - Terme Achilliane (Łaźnie Achillesa) Dostępny jest tylko mały fragment term, a cały kompleks rozciąga się pod głównym placem Katanii (tym ze słoniem).
Na ścianach zostały też resztki antycznych dekoracji. Prawdę mówiąc gdyby nie tabliczka z opisem, to do dzisiaj bym myślał, że to jakieś naturalne nacieki wapienne.
I to jest jedna z tych rzeczy, która mnie zaskakuje w kościołach na południu - za ołtarzem głównym nie zawsze mamy ukrzyżowanego Jezusa. Owszem jest, ale np. w ołtarzu bocznym.
A wracając do naszej Świętej, to mamy jeszcze współczesną ikonę i płytą drewnianą pochodzącą z ołtarza z XVII w.
Poza tym towarzyszą nam rodzice Jezusa (to znaczy Józef, tak właściwie nie jest ojcem ale wychowywał),
Św. Benedykt (ten od zakonu benedyktynów) z regułą zakonu
oraz katedrę.
W drodze powrotnej spotkaliśmy misia. Miś siedział sobie pod knajpą i nie wiem czy miał stanowić pluszowa zachętę, czy pokazywał stan klienta po wyjściu,
czego i wam życzę.


































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz