sobota, 2 maja 2026

Drugi dzień i już zaczynają się schody

Jak ktoś ma Spotify, to proszę bardzo daję nastrój

Zgodnie z zapowiedzią ruszyliśmy na podbój świata starożytnego. Zanim go podbiliśmy musieliśmy dojechać. Jesteśmy w Włoszech w dodatku na Sycylii. Uwaga pierwsza: znak drogowy, to sugestia.
Czerwony sześciokąt z napisem STOP sugeruje, że powinniśmy się przed tym skrzyżowaniem zatrzymać. Ale po co skoro nikt nie jedzie? Takie zatrzymanie pojazdu fatalnie wpływa na płynność ruchu.

Do doliny świątyń (tej co ją widać z okna naszego lokalu w Agrigento),

mieliśmy około 20 min jazdy. Nie wiem skąd nazwa dolina. To się powinno nazywać "Pagórki świątyń". Optymalna koncepcja zwiedzania, to porzucić samochód na dolnym parkingu i podjechać busikiem na górę (bardzo dobrze wydane 3 EUR na mordę). Na dole możne kupić bilety - nie ma kolejki. U góry staliśmy około 20 minut. 

Nasz plan zwiedzania wyglądał mnij więcej tak:

To lecimy - Junona. Zbudowali ją Grecy około V wieku pne. Dawała radę do początków V wieku ne. Wtedy na Sycylie wpadli Kartagińczycy i ją spalili. 



Po krótkim spacerku wśród pięknych okoliczności przyrody 




naszym oczom nie ukazał się las tylko Tempio della Concordia.

Tempio della Concordia czyli Świątynia Zgody również pochodzi z V wieku pne. W VI wieku ne. przekształcili ją w kościół chrześcijański i prawdopodobnie dzięki temu przetrwała w tak dobrym stanie. Concordia jest jedną z największych świątyń w stylu doryckim na świecie.



Ten co leży, to Ikar. Z tego co czytałem spadł na zupełnie inną wyspę, ale z nagim faktem kłócić się nie będę. Ewidentnie nie stoi tylko leży (Ikar).

Dalej było już z górki. 

Świątynia Herkulesa - najstarsza - z połowy VI wieku pne


i na zakończenie Świątynia Kastora i Polluksa - a właściwie to co z niej odbudowali w XIX. Świątynię, która pochodziła tradycyjnie z V wieku pne załatwiło trzęsienie ziemi.

Jeszcze były agawy, a właściwie Agawa i agawy. I kaktus.

Dorwali autora w "środowisku naturalnym".

 

Spotkaliśmy też kozę. Koza prawdopodobnie ma jakieś związki z piekłem, bo normalne kozy nie mają takich rogów.

Cały czas pilnowali nas biali. U nas ci biali są czarni. Ale to tak samo jak z jagodami. Jagody jak są zielone, to są czerwone.   

Co do schodów, to mają tutaj tureckie.
Schody były jakieś 20 min od Doliny Świątyń, plus 20 min na znalezienie miejsca na postawienie samochodu. I dobrze się stało, że nie było miejsca, bo Schody Turków mogliśmy zobaczyć w całej okazałości z góry.

PS.
Agawa dorobiła się nowego kija do robienia selfiaków. Poprzedniego sprzedałem jej za 1 centa, 6 i pół roku temu w Kalifornii. Jak ktoś chce może o tym poczytać gdzieś tutaj.

PS. 2
Gdyby ktoś chciałby wiedzieć coś o żubrach, to żubry żywią się każdą napotkaną roślinnością.


piątek, 1 maja 2026

Ojciec Chrzestny 4 czyli Signora Anna z Corleone

 Po 20 latach od pomysłu trafiliśmy na Sycylię. 

Trasa Palermo-Agrigento - Katania - Palermo. Po drodze co się trafi. Zaplanowane jedno miasteczko na trasie - Corleone. Jak ktoś nie wie dlaczego, bo np. jest młody (w sensie urodził się po 1990) to wyjaśniam, że chodzi o Ojca Chrzestnego - książkę Mario Puzo i rewelacyjny film Martina Scorcese. Dobra jak ktoś nie zna filmu i muzyki to proszę:

Droga do 

usłana różami nie była.

Natomiast w tym miejscu 


wykazałem się perfekcyjną znajomością włoskiego oraz kierowania ruchem drogowym. Kierowcy, który ustawił się za nami pokazałem drogę w górę przy pomocy prawej ręki zachęcająco machającej i wskazującej drogę gruntową, na którą bez 4x4 nikt normalny nie wiedzie. Kolejnym na pytanie Corleone? połączone z przerażonym wzrokiem wpatrzonym w drogę pod górę, odpowiadałem Si, si. A w przypadku 2 pojazdów wykazałem się inicjatywą i bez pytana powiedziałem Corleone wskazując drogę. Dla wyjaśnienia. Droga prawie asfaltowa rozsypała się i był objazd po gruntówce. A myśmy stali na resztkach prawieasfaltu i robiłem zdjęcia, bo ładnie tu.

Pomimo zwiniętego w rolkę asfaltu, dojechaliśmy. (Skuter zawdzięczmy parze sympatycznych Włochów) 

Corleone, to małe miasteczko około 40 km od Palermo, które chyba zachowało swój nieskażony turystyką urok. 

 

W Corleone jest jedno z ciekawszych muzeów, jakie zdarzyło mi się zobaczyć.

Czy ma coś wspólnego z filmem? Przede wszystkim inspirację. Jakieś 7 lat temu zainspirował naszą rodaczkę Anię, do stworzenia czegoś na kształt muzeum, które pokazuje jak żyło i mieszkało się na Sycylii jeszcze całkiem niedawno (50 lat temu).



W pokojach dwupiętrowej willi, którą kupili wraz z mężem - Sycylijczykiem, jako opuszczoną ruderę  od lokalnej arystokracji, można zapoznać się z historią Cosa Nostra, ale nie tylko.

Mamy autentyczny dom z autentycznymi sprzętami z przed minimum pół wieku. 


Stylowe jest wszystko, łącznie z WC (takim używanym).

W tym pomieszczeniu po prawej, kiedyś przeznaczonym dla służby,  jeszcze niedawno mieszkała rodzina wraz ze swoim mułem.

 

Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się czegoś o historii rodzin mafijnych z Sycylii, to warto przyjechać do muzeum  i pani Ani, Posiada ona ogromną wiedze o historii rodzin i potrafi o tym z pasją opowiadać. Jeżeli ktoś planuje wypad na Sycylię, to tutaj wszystkie dane kontaktowe.

 

A na zakończenie (albo na początku) warto wpaść na piętro. Ania parzy przepyszna kawę i podaje rewelacyjna truflę. Odważyłem się o 12:20 w Corleone zamówić cappuccino*. Nie dość, że zamówiłem, to dostałem. Moja odwaga nie zna granic.

 

Ze względu na remont drogi, dalej jechaliśmy lekkimi zygzakami, cały czas zwiedzając Corleone, Za to nasza miejscówka w Agrigento jest rewelacyjna.

Jutro Dolina Świątyń i jakieś inne "drobiazgi".
Dolinę świątyń widzimy z okna, w dzień i w nocy.


PS.
Będzie kręcony Ojciec Chrzestny 4. Wygrałem casting i mam główną rolę.

*W uproszczeniu: cappuccino zamawiamy do 12. Po 12 espresso.